Ruszyła maszyna

Po szynach ospale….. Jednak w przypadku zaburzonego kompletnie metabolizmu cieszę się jak dziecko,że w ogóle idzie, bo od kiedy zebrałam się w sobie to już jest 6.5 kg na minus. Tym razem nie chcę szybko, nigdzie mi się nie spieszy, bo z doświadczenia już wiem, że pośpiech nie jest wskazany, bo potem są tylko problemy. Ileż to reklam możemy oglądać obiecujących nam zrzucenie 10-20 kg w dwa trzy tygodnie, tak się nie da, tzn. może i da się szybko, ale zawsze poniesiemy tego konsekwencje. Pewnie już niedługo podejmę się tego i napiszę Wam jaką możemy wyrządzić sobie krzywdę.
Ja na razie konsekwentnie dążę do celu i jestem z siebie mega dumna, bo trwam, bo się nie poddaję, bo choć mój mały prywatny diabełek podpowiada mi, że przecież się nic nie stanie jak skosztuje np. kawałka czekolady, to ja mu się prosto śmieję w twarz i robię swoje.
Jest taka jedna i najważniejsza prawda o odchudzaniu, że dopóki nie jesteś psychicznie na to gotowy, to nie ma szans, nie ma co się oszukiwać, że coś uda nam się zdziałać. Jednak kiedy trybiki zaskoczą, i z uśmiechem na twarzy powiemy sobie, że to właśnie dziś, to przeniesiemy góry, pokonamy wszystkie przeszkody i oprzemy się wszystkim pokusom.
pozdrawiam Was bardzo serdecznie

Categories: Uncategorised

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *