Lody

  
Odkad pamiętam jestem wielka fanka lodów waniliowych, były epizody pistacjowe, truskawkowe, czekoladowe. Jednak zawsze powracałam do tych jedynych waniliowych. Z czasow dzieciństwa pamiętam lody bambiono na patyku I ten ich specyficzny smak, ktorego nie warto było szukać nigdzie indziej, były też lody w kostce, pakowane jak masło, jadło się je patyczkiem;), potem w jedna z lodziarni w moim rodzinnym mieście zaczeła sprzedawać lody kręcone z automatu, to była poezja smaku, waniliowa i magiczna. Kiedy po latach zamkneli ten przybytek a w jego miejsce postawiono wielki biurowiec przez długi czas nie jadłam nic co byłoby godne uwagi. Aż do momentu gdy natrafiłam na waniliowe lody Haagen Dazs (to nie jest wpis sponsorowany;))) po prostu się rozpłynęłam. A że w tym momencie byłam już człowiekiem dorosłym myślacym nad tym co I jak spożywam, uwagę moja przykuła lista składników. Okazało się, że w odróżnieniu od lodów innych firm lista składników jest bardzo krótka. Pomyślałam, że może warto by spróbowac samemu stworzyć coś podobnego w warunkach domowych.

Użyłam:

1 puszke mleka skondensowanego słodzonego

300 ml śmietany (double cream) badź kremowki.

Ubić śmietanę do takiej konsystencji by nie była zbyt zbita, twarda. Wlać mleko skondensowane I wymieszac. Włożyć do foremek, najlepiej zostawic na noc.

Ta wersja jest dosc słodka, wiec jesli ktoś nie jest fanem słodkości to można  użyć 600 ml śmietany.

W obu przypadkach, można dodać naturalnego kakao badz zblendowane owoce.

Lato to idealna pora na takie eksperymenty.

Categories: Uncategorised

Nautical style – styl marynarski

marynarski

 

Przeglądając czerwcowego Vogue’a moją uwagę przykuły ubraniowe propozycje na lato a w szczególności już od dziesiątek lat nieprzemijający styl marynarski.

Zapewne nie jest dla nikogo wielkim zaskoczeniem, że jego twórczynią (osobą która przeniosła go do everyday fashion) była Coco Chanel, szerokie spodnie i dżersejowe bluzki w paski trafiły dzięki niej do szaf kobiet.

Ja osobiście już od wielu lat w swojej garderobie mam wiele bluzek w biało granatowe paski, białe i granatowe spodnie, spódnice i cardigany. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić sezonu wiosna lato bez tych właśnie perełek, które w ten magiczny sposób sprawiają, że czuję się dobrze ubrana.

Ten styl pasuje każdej z nas a do tego pomimo swojej luźnej kompozycji, i jakby sportowego przeznaczenia sprawia wrażenie eleganckiego.

Styl nautical zawsze kojarzył mi się z dobrze ubranymi kobietami, które dbają o każdy najmniejszy szczegół w swoim wyglądzie.

Uważam, że decydując się na zakup czegokolwiek w tym stylu warto potraktować to jako dobrą inwestycję i zaopatrzyć się w coś dobrej jakości, co tak samo jak styl Coco Chanel przetrwa w naszej szafie dłużej niż jeden sezon.

 

nautical1

nautical

maryn1

Categories: Uncategorised

(C14H21NO11)n – kwas hialuronowy

Witam w nowej serii na moim blogu, recenzje kosmetyków, których miałam odwagę spróbować, o których coś słyszałam wśród znajomych, wyczytałam w sieci, bądź zwyczajnie widziałam reklamę w telewizji. Zacznę od tego, że nie jestem specjalistą kosmetologiem, moja opinia jest zupełnie obiektywna i jak pewnie spora część z Was sięgam po kosmetyki z ciekawości i z nadzieją, że akurat ten zadziała. Moja skóra jest mieszana, skłonna do podrażnień, pieczenia, łuszczenia się, a także okazyjnie wykwitów skórnych. Hydraluron jest kosmetykiem zawierającym czysty kwas hialuronowy czyli w momencie kiedy zaczyna nam go w skórze brakować, możemy się nim wspomóc. Sam kwas hialuronowy jest naturalnym składnikiem tkanek organizmu i odpowiada za nawilżenie i ujędrnienie naszej skóry. Dla przykładu skóra dziecka jest nim wypełniona w 100% stąd dziecięce buźki sa takie śliczne i gładkie, niestety z wiekiem zaczyna go ubywać i pojawiają się “problemy” skóra nie jest już taka nawilżona, gładka. I tu na ratunek przybywają kosmetyki zawierające kwas hialuronowy. Lekarze medycyny estetycznej, kosmetyczki twierdzą i możliwe, że maja racje, że ostrzykiwanie  naszej twarzy czystym kwasem hialuronowym jest dużo lepsze, jednak nie każda z nas ma chęć lub odwagę poddać się takiemu zabiegowi. Jak na przykład ja, dlatego wybrałam opcję delikatniejszą licząc na choćby znikome rezultaty.

Pierwszy kosmetyk jaki wpadł w moje ręce z tej serii to żel do nakładania zaraz po umyciu twarzy, kończę już drugie opakowanie. Między jednym a drugim zrobiłam krótką przerwę by zobaczyć czy coś się zmieni. Kosmetyk jest właściwie bezzapachowy, przejrzysta konsystencja, wyciskamy z tubki coś na kształt ziarenka groszu, wystarcza w zupełności na cała twarz, jeśli nałożymy za dużo skóra będzie sprawiała wrażenie lekko klejącej. Kosmetyk wysycha dość szybko wtedy możemy przejść do nałożenia kremu i zrobienia makijażu. Dlaczego zdecydowałam się na zakup drugiej tubki? W czasie dwóch tygodni przerwy w używaniu tego specyfiku zauważyłam znaczne pogorszenie się kondycji mojej skóry,  nie była już taka gładka nie miała tak zdrowego kolorytu jak  w czasie używania tego żelu, stała się znów jakby mniej jędrna. Jednak co najważniejsze wszelkie ślady po niedoskonałościach nie goiły się już tak szybko. Niestety nie zauważyłam jakiegoś wielkiego zniwelowania moich zmarszczek (tak posiadam takowe;)) Jednak z czystym sumieniem polecam spróbowanie tego kosmetyku choćby raz.

Drugi w kolejności jest żel, który używamy jako nawilżenie rano i wieczorem zamiast kremu. Ma genialne opakowanie z pompką, które sprawia, że dozujemy sobie taką  ilość tego produktu jaką chcemy.  Niestety w moim przypadku nie sprawdził się zupełnie, skóra zdaje się być przesuszona, ściągnięta, może inaczej będzie w czasie gorącego lata, kiedy to nasza skóra jest jednak tłustsza, teraz po każdym jego nałożeniu muszę zaaplikować choćby odrobinę kremu. Czy go polecam? Może na cerze tłustej sprawdził by się lepiej, ja  nie dostrzegłam jakiś znaczących zmian na mojej po jego zastosowaniu.

Ostatnim kosmetykiem z serii Hydraluron z jakim miałam do czynienia jest maska. Uważam ją za najlepszą z całego trio. W pudełeczku mamy 4 odrębne saszetki, używamy jedną na tydzień. Wyciągamy z opakowania coś w rodzaju bardzo nawilżonej chusteczki, z wyciętymi otworami na oczy i nos, jest nasączona czystym kwasem hialuronowym. Nakładamy ją na 15 minut a w tym czasie się relaksujemy. Pierwsza myśl, zimno, ale maska szybko nabiera temperatury przyjaznej dla naszej twarzy. Skóra zaczęła mnie piec i po ściągnięciu maski okazało się, że jest zaczerwieniona, ale  potem wyczytałam, że to jest normalny objaw, a po 10 minutach wszystko zniknęło. Nadmiar kosmetyku, który zostaje po ściągnięciu maski delikatnie wsmarowujemy. Ja przeprowadzam ten “zabieg” w zaciszu domowym wieczorem. Potem idę spać, a kiedy rano się budzę skóra wygląda naprawdę ładnie, koloryt wyrównany, twarz wypoczęta i co najważniejsze żadnej opuchlizny.

Podsumowując maseczka jak dla mnie jest najlepszym produktem z tej serii, rezultaty widać szybko i długo się utrzymują, następny jest żel w tubce. Co do ostatniego na pewno wypróbuję go w sezonie letnim i dam Wam znać czy coś się zmienilo

Categories: Uncategorised